Oddałem rowery do przeglądu, a zaplanowałem sobie wypady rowerowe od poniedziałku. Niestety w poniedziałek rano brak wiadomości o odbiorze. Na szczęście około trzynastej przyszedł upragniony sms. Nie ma samochodu, bo Basia zabrała do pracy. Konrad ma angielski, a potem jedzie na ściankę. Podjąłem więc decyzję: Pobiegnę sobie do Krzeszowic i odbiorę jeden rower. A potem jak Basia przyjedzie to drugi. Z rana wyregulowałem stary rower na wypadek jakbym nie odebrał mojego z przeglądu. Taki byłem zdesperowany. Po południu pojechaliśmy z Basią odebrać Konrada ze ścianki i przy okazji zahaczyliśmy o Galerię Krakowską. W InterSporcie mierzyłem kilka spodenek rowerowych. Stwierdziłem jednak, że ja nie dam rady jeździć z taką pieluchą między nogami. W ostateczności kupiłem więc spodenki do biegania. I tak chciałem sobie takie kupić. Są obcisłe. Z wyglądu jak rowerowe tyle, że bez tej gąbki na siedzeniu. Jutro je sprawdzę.
Komentarze