
Dziś dla odmiany ładna pogoda. Planowaliśmy od rana spacer. Ale zaraz po kościele zaczepili nas chrześnica żony z chłopakiem, czy mogą do nas wpaść w porze obiadowej. Wynegocjowaliśmy godzinę 13:00 przyszli około 13:30 Zaprosili nas na swój ślub który odbędzie się w maju tego roku. Spodziewaliśmy się od kilku lat już. Jesteśmy przygotowani również do tego finansowo. Nie są to jakieś wielkie pieniądze, ale odkładaliśmy mniej więcej po parę groszy miesięcznie od dwóch lat. To nie tylko prezent ślubny, ale też jako kobieta Basia musi coś sobie kupić w czym pójdzie na ślub i wesele. Nie cierpię wesel. Ale trudno jakoś się tam wynudzę. Jakoś to przeżyje. Też z samego rana miałem telefon od koleżanki Basi z prośbą o zainstalowanie na notbuku windowsów. Jest niedziela!!! Telefon był o ósmej rano! Po kościele zabrałem tego notbuka, ale tam jest jakiś Linuks. Nie mam pojęcia jak z niego odczytać CD-ROM na którym są windowsy.
Nie startuje instalacja przy włożeniu płytki. Muszę popytać w pracy, ajak nic to nie da to oddam we środę notbuka. Około 14:30 poszliśmy na spacer. Krótki spacer. Poszliśmy z domu na wietrznik i potem na dół do dolinki. Liczyłem na jakieś zdjęcia. Ale szaro i buro. Na ogrodzie już pierwsze krokusy kwitną, gdzie nie gdzie widać już pąki i pierwsze nieśmiałe listki.
Nie startuje instalacja przy włożeniu płytki. Muszę popytać w pracy, ajak nic to nie da to oddam we środę notbuka. Około 14:30 poszliśmy na spacer. Krótki spacer. Poszliśmy z domu na wietrznik i potem na dół do dolinki. Liczyłem na jakieś zdjęcia. Ale szaro i buro. Na ogrodzie już pierwsze krokusy kwitną, gdzie nie gdzie widać już pąki i pierwsze nieśmiałe listki.
Komentarze