O 4:30 rano wstał Konrad i pojechał ze strażakami na rezurekcje. Wrócił przed ósmą. I od razu zasiadł do oglądania F1 Kubica dziś po raz pierwszy stanął na podium. Był drugi! Byłby trzeci, ale ten drugi wypadł z toru i dzięki temu udało mu się utrzymać do końca na drugiej pozycji. Ciekaw jestem czy jak zacznie odnosić sukcesy, to znowu będziemy mieli tak ze dwadzieścia milionów specjalistów od F1. Konrad F1 ogląda mniej więcej od pięciu lat. Mnie jakoś specjalnie nigdy to nie zainteresowało. Owszem oglądam często z nim. Ale nie fascynuje mnie specjalnie, nie musze mieć idoli aby normalnie funkcjonować. Konrad zresztą też nie. Lubi oglądać w zasadzie wszelkie sporty motorowe. Chyba mu zostało z wczesnego dzieciństwa. Z okolic 10 lat jak grywał w gry komputerowe typu wyścigi.
Ja miałem dziś znowu ochotę na rower. Ale Basia naciskała aby iść na spacer. Bałem się, że znowu mnie oszuka i po paru kilometrach spaceru będzie chciała wracać, co zepsuje mi dzień. Na szczęście okazało się, że mimo trudów przeszliśmy sporo ponad dziesięć kilometrów. Poszliśmy polami aż pod Radwanowice. Tam przedarliśmy się na skałki przez dzikie róże. Po drodze w jednym miejscu w odległości jakichś 20 metrów natchnęliśmy się na dwa padłe lisy. Dość zaskakujące. Nie wiem czy to nie sprawa zboczeńców ze strzelbami w moro i w pedalskich kapelusikach z piórkiem. Sporo ich się czasami kręci po naszej okolicy. Wróciliśmy przez dolinę Będkowską. Nie brałem aparatu, bo niespecjalna pogoda była, choć czasami żałowałem. Wiosna w lesie ledwo, ledwo się gdzieniegdzie przebija.
Komentarze