Wszystko wskazuje na to, że Konradowi udało się to co zaplanował. Chciał zostać laureatem jakiejś olimpiady, aby mógł wybrać sobie dowolne liceum. Na liście w internecie jest na 16 miejscu z geografii. Miał 99 pkt na 112 możliwych. Zasady są takie, że 50 pierwszych osób zostaje laureatami. O ile to się potwierdzi oficjalnie, to osiągnął swój cel. Abym nie zapomniał: Wystartował w pierwszym etapie w siedmiu olimpiadach. Do kolejnego etapu przeszedł z sześciu. Co najciekawsze, nie przeszedł dalej tylko z angielskiego, którego uczy się prywatnie. Kolejny etap przeszedł z trzech. Z 'wiem więcej', 'fizyka i astronomia' i 'geografia' Tutaj na szczeblu wojewódzkim. Z 'wiem więcej' zabrakło mu jednego punktu aby zostać laureatem. Z 'fizyka i astronomia' to była porażka. Nawet połowy punktacji nie osiągnął. Szczebel wojewódzki jest zarazem ostatni. Z geografii zajął 16 miejsce na około 9000 osób. Licząc uczestników wszystkich etapów. To naprawdę niezły wynik. Teraz może wybierać dowolne liceum, no i nie musi pisać egzaminu końcowego przyrodniczo-matematycznego. Zresztą i tak bez tego pewnie nie miałby żadnego problemu z dostaniem się do dowolnego liceum. Egzamin próbny przyrodniczo-matematyczny napisał na 39 z 40 możliwych. Z Polskiego trochę słabiej, bo niestety nie pisał w terminie, a o dodatkowym dowiedział się w przeddzień o godzinie 18:00 I tak napisał go z trzecim wynikiem w klasie. W ocenach na koniec roku prawdopodobnie będzie miał trzy szóstki. Reszta oczywiście piątki. Nigdy jeszcze nie miał czwórki. A najbardziej dla mnie zadziwiające jest to, że widać, że on lubi się uczyć. Lubi zdobywać wiedzę. Cieszy go i bawi to, że wie takie wydawało by się kompletnie niepotrzebne i nieprzydatne informacje np. Z biologi. Wcale nie widać aby się jakoś specjalnie dużo uczył. Ma czas na wszystko. Koledzy, ścianka, rower, narty, góry, komputer. Spędza co najmniej godzinę dziennie przed komputerem i tylko gra. Interesuje się sportami motorowymi i też ogląda. Czyta lektury i dodatkowe książki. Przeczytał wszystkie z mojej biblioteki Orsona Scota Carda, to jest chyba ze dwadzieścia książek. Przeczytał całą Diunę i Władce pierścieni. I wiele innych, które mu poleciłem. Nie chcę ingerować, nic zmieniać. Staram się być tylko czujnym obserwatorem i czasami tylko leciutko korygować pewne niebezpieczne rzeczy związane głównie z komputerem i z charakterem. Udało się ostudzić zapędy na grę internetową i wstawanie w nocy, bo tak się umówili uczestnicy (to niekontrolowane, mogło doprowadzić do katastrofy) Cały czas staram się też tłumaczyć do znudzenia, że człowiek inteligentny to człowiek zdający sobie sprawę z własnej wartości, ale jednocześnie skromny. Oczywiście burzy się i oponuje. Ale słowa robią swoje. Na razie nadal widzę interakcję, to dobrze. No i najważniejsze, że komunikacja jest w obie strony. Bardzo wieloma rzeczami się z nami dzieli. Można by nawet czasami powiedzieć, że się nam zwierza. Na pewno ma swoje sekrety i dobrze, ale mam nadzieje, że nie są to, takie które jeśli wyjdą na jaw. To okaże się, że już jest stanowczo za późno i nic się już nie da zrobić.
Komentarze