Nie mogę wstać, nie mogę iść.

Narty doszły do skutku. Udało się jednak pojechać na Kubińskie Hole. Na dolnej stacji w zasadzie nie można było jeździć. Pierwszy raz zdarzyło się, że były kolejki do wyciągów. Czasami prawie na 10 min stania. Ale jazda była świetna. Basi bardzo się podobało. Kinga i Tomek też byli bardzo zadowoleni. Raz zaliczyłem twardy śnieg. Była tam taka czarna trasa. Gdzie były wielkie napisy Slow! Ale co mi tam wpadłem na trasę przy pełnej prędkości, no i nie wyrobiłem się na zakręcie :) Jest tam taki zakręt o 90 stopni przy bardzo dużym nachyleniu, a na domiar złego w dole pojawił się narciarz który stosował się do tych napisów. Ratując się aby nie przebić siatki okalającej zakręt położyłem się na plecach. Wpadłem plecami sunąc po śniegu w ten zakręt. Uderzyłem w siatkę która mnie odbiła. Nawet nic nie zabolało. Za to dzisiaj, rano jak wstałem i poszedłem umyć się do łazienki, kaszląc. Coś strzeliło mi w plecach. Siedzę teraz i piszę. Nie poszedłem do kościoła, bo boję się, że jak klęknę, to już nie wstanę. Mam nadzieję, że do wieczornej mszy wstanę. Jest o 17:00 zaraz zrobię próbę, muszę to rozćwiczyć. Coś po tej chorobie źle ze mną, trzeba jak najszybciej zacząć ćwiczyć i biegać. Mieliśmy dziś z Basią iść i porobić trochę zdjęć. Wychodzi ładne słońce. Ale chyba nic z tego nie będzie.

U Konrada dają się zauważyć coraz to większe młodzieńcze formy buntu. Cóż nikt nie mówił, że będzie cały czas tak łatwo jak do tej pory. Mam nadzieję, że tylko uda się nie zaprzepaścić tego co do tej pory osiągnął. Martwi mnie trochę ten udział w tej grze internetowej. Wstaje po nocach o dziwnych porach, żeby jakieś wojska wysłać i inne takie. Ferie rozumiem, ale mam nadzieję, że teraz kiedy ponownie zacznie się nauka samo mu się znudzi. Nie chciałbym interweniować, bo to zrodzi tylko większy bunt. Mam nadzieję, że sam zrozumie i podejmie właściwą decyzję. Muszę z nim na ten temat jak najszybciej znaleźć sposobność rozmowy. Takiej zupełnie przy okazji. Chyba wybiorę się z nim na kręgle w soboty, tylko my dwaj i spróbuje sprowokować rozmowę na ten temat. Dać odpowiednie argumenty, zasiać wątpliwości. Zazwyczaj to skutkuje pozytywnie po jakimś tygodniu. Oczywiście podczas rozmowy oponuje, stawia na swoim, ale po tygodniu jednak robi tak jak sugerowałem. Do tej pory taka taktyka skutkowała prawie stuprocentowo. Ale 15-16 lat to już wyższa szkoła jazdy. To już nie tak prosto przekonać. No cóż muszę to jakoś przeżyć. Zalecana ogromna ostrożność, aby czegoś nie spieprzyć.

Ok to zaraz próbujemy wstać, zobaczymy czy plecy wytrzymają, a słońce już zachodzi. Pogoda w tym roku nie istnieje. Tego co się dzieje za oknami od kilku miesięcy nie można nazwać pogodą jaką kolwiek. Jedyne co mi przychodzi do głowy jest niecenzuralne.

Komentarze