Szusowanie na Słowacji
Mieliśmy jechać w sobotę na narty na Kubińskie Hole. Niestety z braku warunków pojechaliśmy na Rohacze. W tym roku znowu odwołano zimę, a mróz jak zwykle będzie w maju gdy kwitły będą czereśnie. Trzeci rok bez czereśni, to chyba będę pamiętał po kres mojego życia i będę opowiadał prawnukom. Na Rohaczach jest tak sobie. Nie lubię tam jeździć. Krzesełkiem jedzie się chyba z piętnaście minut i zwykle wieje tak, że człowiek się boi o życie. W ogóle jest tam tylko krzesełko i dwa orczyki. Z czego jeden na 'oślej łączce' Drugi orczyk to około 1km Stanowczo za mało. Ale mimo tego sprawdziliśmy z Konradem za pomocą GPS jak szybko się jedzie. Nie bardzo można się rozpędzić, bo i zjazd krótki, a na stoku (wąskim) dość gęsto. Wiele osób jeździ niestety w poprzek stoku. A i tak wynik mnie zadziwił. Myślałem, że na nartach to najwyżej można rozwinąć prędkość 30-40 na godzinę. A mnie maksymalny wynik wyszedł 68.7 km. Jestem zaskoczony. To z Kasprowego jechałem chyba ponad sto. Zrobiłem trzy próby nie było przekłamań. Zresztą długość zjazdu się zgadzała. Była z nami Basia. Była zadowolona z jazdy. Pojechała też z nami jej koleżanka z córką. Ale nie bardzo dotrzymywały nam kroku. Córka była początkująca. Konrad spróbował na moich nartach, ja dzięki temu pojechałem raz na jego (dawnych moich) Różnica ogromna. Nie wiedziałem, dopóki nie mogłem porównać, że może być taka ogromna różnica w jeździe. Przecież i to i to narty. Ścigaliśmy się też z Konradem, te narty są po prostu niedoścignione. Pojechałem też za taką piątką narciarzy, z boku jest taka trasa która idzie po obwodzie. Konrad nazywa ją obwodnicą, a ja gigantową. Ruszyłem za nimi w połowie bez problemu ich prześcignąłem. Oni też się ścigali na tej trasie. Naprawdę zakup tych nart był trafiony. Nie dość, że są szybkie, to jeszcze idealnie trzymają się toru jazdy. Ogromna frajda.
Komentarze