Plotę bzdury.
Ale w ubiegłym roku opisałem się bzdur. Jak to czytam, to tak plotę bez składu i ładu. A apogeum osiągnąłem przy bilansie. Ale może to i dobrze. W końcu to takie same niepoukładane myśli. Po co się wysilać na jakąś piękną polszczyznę, jak przecież chodzi mi tylko o to, że jak zaglądnę po latach. To sobie przypomnę, o... w maju 2007 padał śnieg i było -5, albo w październiku dziesięć lat temu kupiłem sobie ten aparat i fascynowały mnie jego możliwości.
A jutro idę pobiegać, po dwutygodniowej prawie przerwie, zobaczymy jak tam moje kolano. Zacząłem też wreszcie ćwiczyć, około 40 minut codzień wieczorem. W tym skakanka. Dzięki temu znowu wraca chęć do życia po tej przygnębiającej pogodzie.
Komentarze