2008.
No i mamy nowy, piękny, wspaniały i niepowtarzalny kolejny rok. Plan minimum na ten rok – przeżyć. Plan maksimum – dobrze przeżyć. Co sobie życzę? Napisać tyle lub więcej postów na tym blogu co w zeszłym roku. Jak sobie tak patrzę, to średnio co drugi dzień post. Co jeszcze? Mieć więcej czasu dla siebie. Pozbyć się tych rzeczy których chcę się pozbyć, nabyć te które chcę nabyć. Wiele wypraw w stare i te całkiem nowe miejsca. Aby mi się chciało i abym miał czas. Przeczytać co najmniej jedną książkę na miesiąc. Przekroczyć 150 km jednego dnia na rowerze. Wreszcie postawić na swoim i pojechać na wczasy w góry, a nie nad morze. Wyjść wreszcie na ten głupi Giewont, bo to wstyd, że jeszcze tam nie wlazłem. Biegać w lecie co najmniej raz w tygodniu. I wiele wiele innych.
A nowy rok wraz z nami witali Piotr i Anna. Zaprosiliśmy ich, bo nie mieli za bardzo pomysłu gdzie iść, a my nie mieliśmy zamiaru iść nigdzie. Więc bardzo fajnie, że dogadaliśmy się i razem przywitaliśmy nowy rok. Siedzieliśmy w zasadzie do chyba 3:30. Nie chcieli zostać i przenocować.
A Konrad poszedł sobie do kolegów na składkowego sylwestra. Pierwszy raz pozwoliliśmy mu wrócić tak późno. Miało być do drugiej, ale o drugiej zadzwonił i poprosił czy może wrócić później. W sumie to lepiej, bo jakby miał sam wracać to nie byłoby takie bezpieczne. Pozwoliliśmy mu na szampana. Przed wyjściem przeprowadziliśmy z nim długą rozmowę. Nasze wysiłki wychowawcze na razie nie poszły na marne. Dobrze, że nasze relacje polegają na obopólnym zaufaniu. Przyznał się do wypicia przez cały wieczór czterech kieliszków szampana. (był tam od 20:00 wrócił o 4:30) trzeźwiuteńki odprowadziwszy wpierw kolegę pijaniuteńkiego. Oczywiście mieli piwo, a nawet wódkę. Cóż ja jako młodzież pamiętam gorsze pod tym względem imprezy. Też miałem 15 lat i wiem jak to trudno odmówić. Zaufaliśmy mu i mam nadzieję, że dobrze postąpiliśmy. Na razie zaplusował i ma świadomość, że o której by nie wrócił zostanie sprawdzony.
Komentarze