Zwierzyna.

Dziś mając nadzieję na szadź poszedłem znowu na przechadzkę w stronę Doliny Będkowskiej. Od rana było piękne słońce. Poszedłem około 10:00 rano i niestety słońce ogołociło wszystkie prawie drzewa z szadzi. Pozostała tylko gdzie nie gdzie na roślinach które rosły w cieniu. Zrobiłem kilka zdjęć. Wziąłem ze sobą statyw, ten od poprzedniego aparatu. Niestety do tego kompletnie się nie nadaje, wręcz grozi rozbiciem aparatu. Podjąłem decyzję, że kupię sobie statyw z prawdziwego zdarzenia: Velbon Sherpa 600R Na przechadzce byłem zaledwie dwie i pół godziny. Potem jednak wziąłem Szarika i z Konradem poszliśmy przez nasz sad potem pole i następnie pola kukurydzy – teraz już skoszonej, aż w stronę doliny. Jest tam dobrych kilkadziesiąt hektarów pola. Trzeba tylko zaraz za naszą działką przekroczyć drogę i potem można iść polami bardzo daleko.

To co spotkaliśmy zaskoczyło mnie bardzo. Mianowicie: wpierw zaraz za drogą zobaczyliśmy pięć saren. Potem zobaczyłem jeszcze dwie. Ale po jakiejś pół godzinie, jak weszliśmy na niewielkie wzniesienie. Wpierw zauważyłem stadko saren (myślałem, że duże) około 10 saren... ale kawałek dalej okazało się, że jest stado około 30 saren. W niewielkich odstępach dojrzałem kolejne grupki po kilka saren. Ogólnie było ich na pewno ponad pięćdziesiąt. To jest niesamowite, że tak blisko drogi i domów i w zasadzie nie ma tam lasu. Jakieś krzaki i trochę lasu w dolinie. Ale jak tak się zastanowić, to jednak wszystkie te lasy sa połączone aż po Puszczę Dulowską. I jak sobie tak patrzę na zdjęcia satelitarne. To jednak lasu jest w zasadzie więcej niż wolnej przestrzeni.

Komentarze