Każdy swój krzyż musi nieść.
Po co Bóg nas doświadcza nieszczęściami. Po to aby sprawdzić jak na nie zareagujemy? Po to abyśmy mogli się do nich przyzwyczaić, albo nauczyć się je przezwyciężać? I dzięki temu stawać się lepszymi? Czy powinniśmy być mu wdzięczni, że daje nam szansę wykazania się? Pokazania na co nas stać? Czy jesteśmy tu tylko dla testu? Czy zdamy ten egzamin? Czy dostaniemy kolejną szansę jak tego testu nie przejdziemy? Z perspektywy i własnego doświadczenia wiem, że nic w moim życiu co było złe, było nieszczęściem, nie poszło na marne i nie było bez celu. Zawsze czegoś mnie uczyło. Stawałem się lepszym i mocniejszym. Dzięki temu mogłem przezwyciężać kolejne trudy. Zdawać kolejne testy. Coraz pewniej iść przez życie z podniesioną głową. Nie poddawać się. Ale cóż znaczą nasze nieszczęścia wobec ogromu nieszczęść innych.
(...) Część przeniesiono do "Bardzo prywatnie" (...)
Komentarze