Ja mam dłuższego.
No i nie odebrałem nart, Basia chciała abym ją odebrał po pracy, a Konrad abym go zawiózł do kościoła na 17:00 no i jak tu zdążyć odebrać narty? Mam nadzieję, że w poniedziałek to zrobię.
A tak z innej beczki. Pochwaliłem się koledze, no trzeba o czymś gadać, tak po prostu w rozmowie, że kupuje TV. Nie minęło kilka dni on też. Co jest do jasnej... Jakiś katalizator jestem czy co. Wszystkim odbiło już. Czuł by się gorszy ode mnie jak by miał mniejszego... Nie przypominam sobie aby był na kupnie. Mam ochotę zrobić kawał i pochwalić się, że kupuje nowy samochód, a potem powiedzieć, że to tak dla żartu. Ja zrobiłem dach na domu nowy. Za chwilę sąsiad też. Zrobiłem elewację domu – on też. Kupiłem kosiarkę do trawy, on większą. Powaliło was czy co. Macie wszyscy problemy z własnym dowartościowaniem się. Podnosicie swoją wartość sztucznie bo czujecie się mali. Musicie być obwieszeni gadżetami, bo sami jesteście gówno warci. Dach i elewację robiłem, bo kurcze remontowałem dom który był jak stara chałupa. Nie otynkowany i z dachem z eternitu. A na ogrodzie stały beczki i sterta desek z budowy sprzed dwudziestu lat. Sprzątałem to przez dwa lata. Teraz mam piękny ogród, bo go do cholery zrobiłem własnymi rękami. A piękny to jest on dla mnie. Bo musiałem coś robić, bo inaczej bym... Tak miałem problemy... Po to mi była praca fizyczna potrzebna. A kosiarkę kupiłem po trzech latach koszenia kosą. Tak kupiłem porządną, bo nie lubię marnować pieniędzy, a zresztą mam do koszenia prawie 80 arów! Mnie wystarczy przejść się po dolinkach, aby się dowartościować. Jak przejdę 20 km to mi w zupełności starcza na tydzień. Jestem szczęśliwy jak cholera, że mam na to czas i chcę i mogę. Nawet jak chodzę te dwie godziny po Krakowie jak zostawiam Konrada na ściance, to jestem dumny jak cholera, że nogi mi do dupy nie weszły przez te dwie godziny. A ile wtedy czasu na rozmyślania. Ja niewiele człowiekowi potrzeba do szczęścia i w dodatku nikt na tym nie ucierpi. Czasami mam wrażenie, że ludzie potrafią być szczęśliwi tylko gdy gardzą innymi i mają poczucie, że są lepsi. Ale ta lepszość opiera się tylko na przedmiotach jakie zgromadzili. Które zresztą wylądują na strychu za kilka lat. Jak ten telewizor który kupiłem jeszcze w Pewexsie 18 lat temu. Jakże wtedy byłem dumny, że ja mam a on nie. Jaki wtedy czułem się lepszy. Jak ja jestem szczęśliwy, że z tego wyrosłem... czy na pewno?
Komentarze