Mouse is dead

Walka z myszą skończona. Mysz zginęła śmiercią szybką acz tragiczną. Jak to świat w jednej chwili może nagle lec w gruzach. Jedna mysz i problem zdaje się być nie do pokonania. Nieprzespane noce, obawa o całą instalację elektryczną znajdującą się pod regipsami. Co ciekawe są przejścia w zasadzie do wszystkich pomieszczeń. Nawet mysz buszowała w pokoju Konrada i w kuchni, gdzie właśnie ją dopadłem. Czwartego dnia z rana Basia zauważyła mysie kupki w szafce pod zlewem, gdzie są właśnie wszystkie zawory od rur i przyłącza do zmywarki. Jak również instalacje elektryczne. Tam właśnie jest duża wnęka i wycięty spory otwór w regipsach. Tam to właśnie mysz sobie wychodziła w poszukiwaniu jadła. No i znalazła tyle że skórkę od chleba zamocowaną na łapce. Tak, to mit, że myszy lubią ser, a i owszem lubią jak wszystko inne. Jednakże myszka taka, to stworzenie kruche i delikatne. Jest w stanie objeść ser tak delikatnie, że łapka nie zadziała. Natomiast skórka od chleba kusi tak samo, a może i bardziej. Na dodatek jest na tyle twarda, że łapka musi zadziałać. I nie prawda, że jeśli wyczują zapach człowieka na czymś to nie ruszą. Chleb i łapkę obmacałem dokładnie, czuła mnie zapewne na kilometr, a jednak się połakomiła. Z drugiej strony żal mi jej, bo mój spokojny sen okupiła śmiercią.

Lusterko do samochodu wreszcie dostałem i zamontowałem, teraz tylko muszę zmienić obudową na tą oryginalną. Głupio tak jeździć z jednym bordowym, a drugim czarnym. Wkładki do raków nie wymienione. Ma sprowadzić do dwóch tygodni, albo po prostu oddam a za tą kwotę sobie coś kupie. Myślę, że będzie to bielizna antypotna. Nie chcę sprzedawcy robić kłopotu ze zwrotem pieniędzy na kartę. A byłbym zapomniał - chciałem kupić osłonę przeciwsłoneczną nad kierowcę. Kosztuje 204 zł skandal. Lusterko kosztowało 110 zł. Będę musiał poszukać jakiejś używanej.

Komentarze