Biec do utratu tchu
Nareszcie dzisiaj zdecydowałem się na pójście na siłownie. Od prawie dwóch lat mamy w firmie, nawet w budynku w którym pracuje ośrodek rekreacyjny. Można tam nawet zjechać windą :) Jest 25 metrowy basen, sauna, kriosauna no i bardzo dobrze wyposażona siłownia mieszcząca 15 osób. Można korzystać za darmo ze wszystkich tych dobrodziejstw. Pracownicy i członkowie rodzin pracowników. A ja do tej pory nie byłem. Dziś postanowiłem to zmienić. Dowiedziałem się, że są dwie bieżnie, takie z prawdziwego zdarzenia. W zimie zastanawiałem się nad jakimiś stacjonarnymi biegami. Nie bardzo jest jak biegać po ciemku i w zimnie. No i zarezerwowałem sobie dziś czas na siłownie od 16:00 do 17:00 Bieżnie obsługuje się bardzo łatwo. Można ustawiać na niej nachylenie (biegłem na 1%) co 15 min na dwie/trzy minuty zwiększałem nachylenie do 2% i prędkość na 12 km. Cały czas biegłem 9km/h od czasu do czasu zwiększałem na 10km i na koniec zrobiłem 5% i 15 km tak około minuty – taki końcowy sprint. Biegłem dokładnie 1 godzinę. Bardzo fajnie się tak biega. Uwaga tylko przy schodzeniu! Nie powinno się robić tak jak ja to zrobiłem, że zatrzymałem bieżnie i zszedłem. Świat się jednak nie zatrzymał. Na szczęście dzielnie to zniosłem i opanowałem. Trzeba zrobić tak: po woli zmniejszać prędkość, aż do spokojnego chodu. Tak wytrzymać z minutę i dopiero można wyłączyć. Kolejnym razem spróbuję biec 10km/h Jedyną porażką jest szatnia i prysznice. Po pierwsze są dwa na te 15 osób które mogą wejść na siłownie. Zresztą szatnia i prysznice są koedukacyjne. No i następnym razem muszę wziąć klapki, bo pod prysznic są potrzebne. Od razu jutro robię rezerwacje na poniedziałek. Myślę, że tak było by fajnie. Zostawał bym sobie w poniedziałek w Krakowie – Konrad szedłby na ściankę i potem bym go odbierał. Chciałbym chodzić dwa razy w tygodniu na siłownie.
Wczoraj kupiłem wkładki do raków przeciwdziałające przyklejeniu się śniegu. A w sobotę chyba się nie wybierzemy. Boję się korków po święcie zmarłych.
Komentarze