Kicha

Pojechaliśmy na wycieczkę rowerową do Lipowca aby wreszcie odwiedzić te ruiny które mijaliśmy w drodze do Oświęcimia. Bardzo fajnie się jechało dopóki... nie przebiłem opony. Zgubiliśmy trochę drogę i jadąc na przełaj wpadłem w jakąś dziurę. O krawędź przeciąłem dętkę. Powietrze zeszło w kilka sekund. Prowadziłem rower przez pięć kilometrów do Rudna gdzie umówiłem się, że Basia podjedzie. Dzwoniłem i prosiłem aby wzięła cztery elementy bagażnika dachowego i śruby mocujące które leżą na biurku. Powiedziałem, że najlepiej jak zadzwoni z garażu i sprawdzimy czy wszystko wzięła. Prosiłem też o dętkę. Oczywiście nie zadzwoniła z garażu i nie wzięła śrub mocujących ani dętki. Oczywiście bagażnik się do niczego nie przydał. Na szczęście udało się wepchnąć rower do samochodu. Nie udało się zamknąć bagażnika ale jakoś go przywiązałem i nie klekotał tak bardzo.

Giełda spada... Pomyślałem sobie, że napiszę o tym ciekawe jak to się rozwinie. Większość wróży bessę i światowy krach. Dziś WIG20 spadł do prawie 3300 a max był prawie 3800 spadł o 5.36% spadki są mniej więcej już od dwóch tygodni Straciłem z maksymalnego zysku około 5000 zł A na dodatek Konrad mnie namówił abym kupił fundusz MiŚ w tym jego 400zł Niech się chłopak uczy jak to boli. Będzie na przyszłość odporniejszy. Ja i tak stawiam, że jeszcze jutro spadki a od poniedziałku korekta do góry lub nawet marsz do góry. Zobaczymy. Miło będzie się z tego śmiać za kilka lat i wspominać. Szkoda, że nie bardzo mi się chce, czy też nie umiem przelać na dysk uczuć które temu towarzyszą. No mam trochę doła, niepewności i nadziei. Pieniądze nie decydują jednak o jakości życia, ale utrata boli fizycznie. Na funduszu mam co prawda jeszcze zapasu 10000 zł.

A poniżej obrazek z naszej nieudanej wycieczki.


Komentarze