Ostatni ząb
Po półtorej miesiąca oczekiwania na naprawę obiektywu napisałem "maila" do serwisu nikona. Po dwudziestu minutach od wysłania dostałem telefon z przeprosinami i zapewnieniem, że obiektyw będzie do odbioru na początku przyszłego tygodnia. Zaskoczyli mnie tym pozytywnie. Poczekamy zobaczymy.
Robię kolejny skalniak, przedłużenie tego największego tak aby objął paprocie i róże przed sąsiadem.
Od poniedziałku mamy labę, Konrad jedzie na pierwszy w swoim życiu obóz wspinaczkowy z Fortecy. Jadą do Łazów – 10 kilometrów od domu, tam gdzie biegam.
W poprzednią niedzielę pobiegłem, powtórzyłem tą osiemnasto-kilometrową trasę. Może uda mi się pobiec w tą niedzielę zobaczymy jak będzie z zębem. Ten bieg poprzedziłem rano jazdą na rowerze około 25 kilometrów i spacerem 5 kilometrowym.
Pozbyłem się wreszcie ostatniego zęba mądrości. W związku z tym, że miałem wadę zgryzu, to niestety za młodu wyrwano mi cztery zdrowe zęby aby reszta się zmieściła. Te mądrości mimo to wyrosły gdzieś za uszami. Niestety w zasadzie zanim przebiły się przez dziąsła były już zepsute. Z drugiej strony mam wyjątkowo mocne zęby. Nigdy mnie nie bolały te mądrości. Ostatni wytrzymał prawie 15 lat w takim stanie. Ale już nie ma ani jednego. Jednakże coś jest nie tak wyrwałem go we środę. W czwartek prawie nie bolało, może to efekt znieczulenia. W piątek trochę zaczęło boleć. Dziś boli dość znacznie. Mam nadzieję, że przejdzie do poniedziałku. Jak nie to znaczy, że chyba coś zostało. Będę musiał iść znowu. Wyrwałem teraz aby minęło odpowiednio dużo czasu do kolejnego oddania krwi przed wczasami. W tym samym dniu w którym wyrwałem zęba poszliśmy do teatru na 'Szalone nożyczki' sztuka w Bagateli bardzo interaktywna. Rzecz dzieje się w salonie fryzjerskim, gdzie w trakcie zostaje popełnione morderstwo. Większą część spektaklu widzowie prowadzą śledztwo – rekonstruują zdarzenia i zadają pytania. Sam zadałem jedno.
Po półtorej miesiąca oczekiwania na naprawę obiektywu napisałem "maila" do serwisu nikona. Po dwudziestu minutach od wysłania dostałem telefon z przeprosinami i zapewnieniem, że obiektyw będzie do odbioru na początku przyszłego tygodnia. Zaskoczyli mnie tym pozytywnie. Poczekamy zobaczymy.
Robię kolejny skalniak, przedłużenie tego największego tak aby objął paprocie i róże przed sąsiadem.
Od poniedziałku mamy labę, Konrad jedzie na pierwszy w swoim życiu obóz wspinaczkowy z Fortecy. Jadą do Łazów – 10 kilometrów od domu, tam gdzie biegam.
W poprzednią niedzielę pobiegłem, powtórzyłem tą osiemnasto-kilometrową trasę. Może uda mi się pobiec w tą niedzielę zobaczymy jak będzie z zębem. Ten bieg poprzedziłem rano jazdą na rowerze około 25 kilometrów i spacerem 5 kilometrowym.
A, byłbym zapomniał. Blogger jest po polsku. I ustawiłem, że blog jest prywatny.
Komentarze