Długi majowy odpoczynekPlan był taki, aby pojechać w Góry Stołowe – niestety miesiąc wcześniej wszystkie miejsca już zajęte. Zmieniliśmy więc plany na kilka krótkich wycieczek. Postanowiliśmy pojechać w Tatry na krótką bezpieczną wycieczkę. Kasprowy i okolice. Pierwszy raz wycieczka po górach w śniegu. Poszliśmy od Kasprowego w stronę Giewontu i zeszliśmy przełęczą pod Kondracką Kopą. Przygotowanie było dobre i przydało się. Z dołu można było iść w krótkich spodenkach i podkoszulku. Mimo takiej pogody zabrałem – przynajmniej ja: Sweter, bluzę i kurtkę. Oczywiście też czapkę i rękawiczki. Mijający nas ludzie szli w adidasach bez skarpet i spodniach rybaczkach. Na szczycie Kasprowego zastał nas mróz kilka stopni (około 3) i bardzo mroźny silny wiatr potęgujący zimno do poniżej 10 stopni mrozu. Trudno było utrzymać twarz w stronę wiatru, aż bolała od zimna. Kaptury przydały się jak najbardziej. Po przejściu około dwóch kilometrów w takich warunkach i przejściu na drugą stronę grzbietów. Wyszło piękne słońce i ustał wiatr. Zrobiło się wręcz upalnie. Pogoda idealna na zdjęcia. Granatowe niebo i pierzaste obłoczki. Tak było w poniedziałek.
Potem wtorek przerwa. Lekki spacer. Środa wycieczka do Sandomierza. Chciałem przypomnieć sobie wąwozy Sandomierskie. Byłem tam w drugiej klasie podstawówki na koloni. Zawiodłem się. W zasadzie jeden wąwóz jest do oglądania Wąwóz Królowej Jadwigi Robi wrażenie. Natomiast Wąwóz Piszczele w zasadzie trudno zauważyć. Stare miasto też takie sobie malutkie, rynek w miarę ładny. Przez przypadek tam już będąc usłyszeliśmy o Górach Pieprzowych. Końcówka Gór Świętokrzyskich kończących się nad Wisłą. Najstarsze góry w Polsce powstałe około 500 mln lat temu. Dla porównania Tatry 70 mln lat temu. Wisła dokonała tu przełomu przez góry. Po drugiej stronie trochę dalej też można takie znaleźć. W zasadzie wycieczka do Sandomierza została uratowana przez te góry.
Kolejny dzień wycieczka rowerowa czerwony szlak przez dolinę Kobylańską, okolice Bolechowickiej i Będkowską. Około 35 km Mieliśmy w planach jeszcze Pieniny, ale pogoda niestety się zmieniła. Za to udało mi się rozpocząć letni sezon biegowy. W piątek na Wietrznik i z powrotem, a w sobotę już normalną trasą. Dziś chyba nie uda się nic, bo od rana intensywnie lało. Chociaż może wieczorem jak przeschnie...
W między czasie zrobiłem też jeszcze trochę zdjęć 'W moim ogrodzie'
Komentarze