Egoista?
Dziś nareszcie udało mi się oddać krew! Próbowałem już kiedyś rok wcześniej. Ale nie zostałem zakwalifikowany z powodu zimna na wardze :) Teraz w Fortecy tam gdzie Konrad się wspina była akcja. Więc poszedłem. Udało mi się jako przedostatni. Samo pobieranie trwa około 5-6 minut. Przynajmniej w moim przypadku. Wpierw wypełnienie ankiety, potem wywiad z lekarzem, badanie krwi z jednej ręki. A potem z drugiej igłą jak długopis :) Oddałem 450 mil Ależ jestem dumny z siebie, tak wiele robie dla drugiego człowieka. Jakiż to wielki dar oddać swoją własną krew. Gówno prawda!!! zrobiłem to z pobudek czysto egoistycznych. Nie, nie dla czekolady (dają 8 tabliczek) Po prostu ja się z tym dobrze czuję i tyle. Nie odczuwałem żadnych skutków ubocznych zaraz potem poszedłem na spacer godzinny po Krakowie. Nie zrobiłem tego poświęcając się, po prostu zrobiłem to dla własnej satysfakcji. Nie wierzę w żadne charytatywne działania, poświęcanie się dla drugiego. To bzdura. Robię to dla siebie, bo chce się tym chełpić i dobrze się z tym czuć. Mam zamiar to robić co dwa miesiące. Dla czekolady, dla własnej próżności. Poświęca się dla drugiego ten kto robi coś dla innego z przymusu z niechęci, ale wie że musi to zrobić bo nie ma innego wyjścia, bo ma poczucie tego, że jak tego nie zrobi to inny będzie cierpiał. Dam przykład: Ktoś ma starszą osobę w domu – Teściową, nie lubi jej bo jest ciemna i tępa, ma poczucie że jej niemoc po trosze wynika ze złego życia ciemnoty i lenistwa. Ale jest chora. Jej choroba zabiera mu część życia. Musi Żyć jej życiem. Ale jednak nie ucieka od tego, robi wszystko aby jej pomóc. Całe jego życie przez jej chorobę się wali. A jednak poświęca się bez reszty i angażuje w tą chorobę. Po kilku latach jednak kryzys mija. Oczywiście nie robi tego sam. Wspólnie z córką tej osoby radzą sobie i doprowadzają do jakiejś stabilizacji. Ale odtąd i tak żyją jej życiem. On sam – teraz to widzi popadł w depresje z której teraz trudno wyjść. To jest poświęcenie... chociaż czyż nie robił tego w obronie własnego życia, szczęścia. Pomagał sądząc, że to jedyny sposób na poradzenie sobie z tym problemem i powrót do jako takiego życia – to znowu nie altruizm tylko egoizm. Tak robił to tylko i wyłącznie dla siebie. To była jedyna droga na poradzenie sobie z tym problemem, odegnanie go. Pomaganie było lepszym sposobem niż obojętność! Wiec niech nikt mi nie chrzani, że jak ktoś działa charytatywnie to się poświęca dla drugiego. Robi to dla własnego dobrego samopoczucia, ewentualnie z poczucia winy, chęci, potrzeby pomagania. Tak więc oklaski się nie należą. Ale to dobrze że niektórzy są tak skonstruowani. Są bardzo potrzebni i ci którzy tego nie potrafią i nie robią powinni być im wdzięczni, bo mogą dzięki nim spać spokojnie, w poczuciu, że jest ktoś kto odwali za nich czarną robotę.
Dziś nareszcie udało mi się oddać krew! Próbowałem już kiedyś rok wcześniej. Ale nie zostałem zakwalifikowany z powodu zimna na wardze :) Teraz w Fortecy tam gdzie Konrad się wspina była akcja. Więc poszedłem. Udało mi się jako przedostatni. Samo pobieranie trwa około 5-6 minut. Przynajmniej w moim przypadku. Wpierw wypełnienie ankiety, potem wywiad z lekarzem, badanie krwi z jednej ręki. A potem z drugiej igłą jak długopis :) Oddałem 450 mil Ależ jestem dumny z siebie, tak wiele robie dla drugiego człowieka. Jakiż to wielki dar oddać swoją własną krew. Gówno prawda!!! zrobiłem to z pobudek czysto egoistycznych. Nie, nie dla czekolady (dają 8 tabliczek) Po prostu ja się z tym dobrze czuję i tyle. Nie odczuwałem żadnych skutków ubocznych zaraz potem poszedłem na spacer godzinny po Krakowie. Nie zrobiłem tego poświęcając się, po prostu zrobiłem to dla własnej satysfakcji. Nie wierzę w żadne charytatywne działania, poświęcanie się dla drugiego. To bzdura. Robię to dla siebie, bo chce się tym chełpić i dobrze się z tym czuć. Mam zamiar to robić co dwa miesiące. Dla czekolady, dla własnej próżności. Poświęca się dla drugiego ten kto robi coś dla innego z przymusu z niechęci, ale wie że musi to zrobić bo nie ma innego wyjścia, bo ma poczucie tego, że jak tego nie zrobi to inny będzie cierpiał. Dam przykład: Ktoś ma starszą osobę w domu – Teściową, nie lubi jej bo jest ciemna i tępa, ma poczucie że jej niemoc po trosze wynika ze złego życia ciemnoty i lenistwa. Ale jest chora. Jej choroba zabiera mu część życia. Musi Żyć jej życiem. Ale jednak nie ucieka od tego, robi wszystko aby jej pomóc. Całe jego życie przez jej chorobę się wali. A jednak poświęca się bez reszty i angażuje w tą chorobę. Po kilku latach jednak kryzys mija. Oczywiście nie robi tego sam. Wspólnie z córką tej osoby radzą sobie i doprowadzają do jakiejś stabilizacji. Ale odtąd i tak żyją jej życiem. On sam – teraz to widzi popadł w depresje z której teraz trudno wyjść. To jest poświęcenie... chociaż czyż nie robił tego w obronie własnego życia, szczęścia. Pomagał sądząc, że to jedyny sposób na poradzenie sobie z tym problemem i powrót do jako takiego życia – to znowu nie altruizm tylko egoizm. Tak robił to tylko i wyłącznie dla siebie. To była jedyna droga na poradzenie sobie z tym problemem, odegnanie go. Pomaganie było lepszym sposobem niż obojętność! Wiec niech nikt mi nie chrzani, że jak ktoś działa charytatywnie to się poświęca dla drugiego. Robi to dla własnego dobrego samopoczucia, ewentualnie z poczucia winy, chęci, potrzeby pomagania. Tak więc oklaski się nie należą. Ale to dobrze że niektórzy są tak skonstruowani. Są bardzo potrzebni i ci którzy tego nie potrafią i nie robią powinni być im wdzięczni, bo mogą dzięki nim spać spokojnie, w poczuciu, że jest ktoś kto odwali za nich czarną robotę.
Komentarze