Mój pierwszy portret... z Biedronki

Dziś wizyta u Mamy, zwykle jeździmy w niedziele. Zanosi się jednak jutro nareszcie na ładną pogodę. Mroźna ale podobno słoneczna. Nie chcę jej stracić. Dziś też nie było tak źle. Trochę wiało, ale było słonecznie. Zabrałem aparat i namówiłem rodziców na spacer. Poszliśmy nad wilgę. To jednak nie to samo co u nas, niewiele zdjęć można tam zrobić. Nie ma nic w zasadzie ciekawego. Może prawdziwy fotograf oczywiście znalazłby wiele tematów, ale ja muszę mieć coś co będzie wyglądało ładnie mimo zrobienia zdjęcia bez polotu :) Jednakże udało mi się zrobić Konradowi portret z którego jestem bardzo zadowolony.


Wczoraj był ostatni dzień w starym budynku w pracy. Spakowaliśmy się do kontenerów, a w poniedziałek przychodzimy do nowego budynku (10 metrów obok) Ten jest dwa razy większy i na jego terenie jest ośrodek rekreacyjny. Basen 25x12, sauna, kriosauna, jakuzzi solankowe i siłownia. Zapowiada się ciekawie, ale podobno kuchnia (tak prozaiczna) ma być jedna na o wiele więcej osób. Parkingów jak nie było tak nie będzie. Są, są, ale cóż z tego jak stanowczo za małe. Tu ma być 70 miejsc parkingowych w podziemiach budynku. Ale i tak obawiam się, że to za mało nawet dla samochodów służbowych. W tym pokoju w którym ja będę pracował ma być około 10 osób mniej niż teraz ale i pokój mniejszy. Co tam, to tylko praca. A... jest nas 2500 osób i czym tu się chwalić?

Komentarze