Stłuczka

Byłem dziś w “Galerii Krakowskiej” Dużo sklepów, fajne miejsce, doskonałe lody. Pojechaliśmy tam z Konradem po wizycie u Pani Ortodontki. Pojechaliśmy na lody, taka knajpka na najwyższym poziomie galerii w zasadzie po środku. Można zjeść gałkowe lody, a można też zamówić sobie deser lodowo-owocowy. Konrad zamówił pucharek czekoladowy, a ja Spagetti lodowe z różnego rodzaju orzechami. Za 15 zł dostałem wielki talerz z górą lodów. Nie do zjedzenie na moją osobę. Na szczęście Konrad jeszcze rośnie i dokończył za mnie. Miałem tam dylemat, bo jest jedna pani która przyjmuje zamówienie i druga która przynosi, tej pierwszej płacę i ona też sprząta po mnie ze stolika. I nie wiem czy wypada dać napiwek czy nie?

Opuszczając parking miałem pewien incydent. Jest pewne zamieszanie przy bramkach, część kierowców nie wie, że trzeba zapłacić za bilet przed wejściem na parking. Potem przy bramkach nie chce się otworzyć szlaban. Trzeba cofać i iść do kasy. Niestety miałem okazję stanąć za takim kierowcą. Mimo mojego usilnego trąbienia i krzyków ochroniarza pan niestety cofnął na mnie z dość dużym impetem uderzając w mój samochód. O dziwo nic się nie stało. Pan był na tyle uprzejmy, że zaproponował zostawienie wizytówki. Ja niestety, będąc zdenerwowany, pozwoliłem sobie na uwagę w stylu - “Ślepy?” Żałuję, nie powinienem się denerwować, każdemu może się przydarzyć. Pozostaje mi mieć tylko nadzieję, że nie słyszał tego, mówiłem to w samochodzie. Jeśli jednak, to przepraszam, choć nikła jest szansa na to, że przeczyta.

Och to moje sumienie!

Komentarze