O mnie, o nas, o tym blogu.
Czemu blog?
Na zimę trochę się nudzę.
A czemu nie?
W zasadzie to tylko dla mnie, abym miał co czytać na starość :)
Może trochę dla znajomych.
Głównie chodzi mi o prezentacje zdjęć, czasami chciałbym je komuś pokazać, kto z różnych powodów nie jest w stanie mnie odwiedzić. Taka forma jest chyba dobra. Po za tym, jak ta strona będzie jeszcze istnieć za wiele lat. Miło będzie poczytać jak to było kiedyś 'na gorąco'. Wspomnienia trochę fałszują rzeczywistość. Ten blog mam nadzieję będzie połączony z domową stroną na http://andrzej.akowacz.googlepages.com gdzie będą w zasadzie same zdjęcia bez zbędnych opisów.
Tyle wstępem wytłumaczenia co mnie 40-latka tak wzięło na bloga.
Teraz trochę o mnie i mojej rodzinie: Ano żyjemy sobie z dala od miasta. W okolicy Dolinek Jurajskich pod Krakowem. Ja przywędrowałem tutaj z Krakowa wcześniej z Wieliczki, Żona-Basia tu mieszkała. Syn-Konrad tu się urodził. I to w zasadzie cała moja rodzina nie licząc w chwili obecnej psa i kota. Ja jestem prostym człowiekiem, jak na razie pracuję w dużej, znanej informatycznej firmie w Krakowie. Jestem tam programistą dużego, znanego programu klasy ERP :) Wcześniej pisałem mniejszy, mniej znany program w mniejszej, mniej znanej firmie informatycznej w Krakowie. A jeszcze wcześniej bawiłem się elektroniką w kilku innych firmach, dość znanych w Polsce, a
nawet miałem własną w ogóle nie znaną. Lubię jeździć na rowerze, chodzić po górach i nie tylko. Czytać SF, choć ostatnio wzięła mnie literatura rosyjska i na przemian Szekspir. To efekt uzupełniania braków w wykształceniu. Lubię zajmować się ogrodem. Jak mnie kiedyś wywalą z pracy, to znajdę sobie pracę przy koszeniu trawników :) Żonę ciężko mi namówić na towarzyszenie mi w wypadach górskich i rowerowych. Za to Syn sam mnie namawia. Wszyscy jeździmy też na nartach i na 'wczasy Żony' nad morze, teraz już do znajomych. Ja nie lubię morza :) płasko i
nudno. Na szczęście z właścicielami pensjonatu nawiązaliśmy bliską znajomość i mam tam z kim pogadać, wypić piwo i przejść się o czwartej rano na zdjęcia. Też lubi robić zdjęcia, choć trochę już przeszła mi fascynacja fotografią, może wróci jak kupie sobie nowy, lepszy aparat.
W blogu tym mam nadzieje nie opisywać co jadłem na śniadanie i czy seks był udany wieczorem (zawsze jest udany) - prości faceci tak mają. Mam zamiar za to opisywać wszelkie wyprawy górskie, dolinkowe, ciekawe spacery niedzielne i wycieczki rowerowe, a nawet wczasy nad morze. Wszystko to z dużą ilością zdjęć. Mam nadzieję że starczy miejsca. Czasami jak mi coś ciekawego przyjdzie do głowy to też napiszę... może. Jak coś ciekawego przeczytam to zapiszę na później. Może to będzie nawet jakiś przepis na ciasto albo na większe mięśnie. Rozpiętość tematów dowolna. Wierszy nie piszę, to i tu ich się nie znajdzie.
Zabłąkany internauto (tko), daj sobie spokój, raczej nie nawiążesz ze mną znajomości, raczej nie odpiszę, raczej nie skomentuję, co najwyżej wywalę twój komentarz. To jest prywatno moje miejsce choć publiczne. Po prostu chce mieć do tego mojego prywatnego miejsca dostęp wszędzie i w każdej chwili. Jak pojawi się możliwość ohasłowania tego miejsca to pewnie tak zrobię. Jedyne co, to miłego czytania i oglądania zdjęć.
To po co ja właściwie napisałem ten wstęp?
Tak chyba z grzeczności.
Komentarze